Komandosi |
|
| Wydawca: | Ertrob (około roku 1992) |
| Liczba graczy: | 2-6 |
| Plansza: | tekturowa, lakierowana, składana z dwóch części formatu A4 |
| Karty: | Karty Zdarzeń Losowych oraz wyposażenia |
| Akcesoria: | Kostka sześcienna, pionki reprezentujące komandosów, domki oraz części helikoptera, kartonowy "losowacz" współrzędnych |
|
W tej grze uczestnicy przybierają rolę kandydatów na komandosów. Zostają przewiezienie na wyspę, szczęśliwie nie bezludną. Ich zadaniem jest zebranie trzech różnych części potrzebnych do uruchomienia helikoptera i dotarcie z nimi na lotnisko. Wygrywa "komandos", który najprędzej upora się z misją. Naiwna historyjka, za to gra znakomita. Plansza przedstawia wyspę, terytorium zmagań. Podzielono ją siatką kwadratowych pól, a brzegi planszy opisano ciągiem liczb (poziomo) i liter (pionowo). W ten sposób, niczym na prawdziwej mapie, każde pole opisują współrzędne. Wiąże się z tym ciekawy mechanizm losowania pozycji. Wchodzące do gry kolejne części helikoptera ustawiane są na miejscu określonym losowo wybranymi współrzędnymi. W ten sposób komandosi zdani są na przypadek, kierujący ich kroki w różne zakątki planszy. Oprócz historii wprowadzającej w atmosferę rozgrywki śmieszne wydają się też niektóre zasady. Najpotrzebniejszym elementem wyposażenia komandosa (!) okazują się bowiem... pieniądze! Dlatego w pudełku z "Komandosami" znajdują się papierowe banknoty, zupełnie jak w klasycznym Monopolu. Miejscowa waluta to Ertrob (od nazwy wydawcy). Płaci się za leczenie w szpitalu, przemieszczanie się po obszarach leśnych, broń i amunicję, a wreszcie za wynajem środków transportu. Właśnie środki transportu odgrywają znaczną rolę w grze. Poszukiwane części helikoptera leżą często w przeciwległych skrajach mapy, również w miejscach normalnie niedostępnych. Między komandosami trwa wyścig, przecież tylko jeden z nich zostanie zwycięzcą. Z tego powodu konieczne staje się wypożyczenie samochodu, motorówki czy przejazd pociągiem. Przyspieszają znacznie ruch komandosa, ale, niestety, kosztują sporo. Droga jest również broń. Prawdziwy komandos nie może obejść się bez śmiercionośnego wyposażenia. Liczba zestawów części helikoptera jest na ogół mniejsza od liczby graczy. Stąd starcia między graczami. Komandosi walczą wręcz, strzelają z karabinu lub wyrzutni rakietowej. Pokonanemu nieszczęśnikowi zwycięzca zabiera ekwipunek i części helikoptera. Istnieje jednak możliwość zabezpieczenia przed atakiem, chowając po prostu przedmioty i pieniądze w wybudowanym, prowizorycznym domku. Pieniądze, domki, wynajmowane samochody raczej nie kojarzą się z komandosami. Na szczęście gra oferuje doskonały mechanizm rozgrywki i wesołą atmosferę. Losowane współrzędne przy rozmieszczeniu pionków wzmagają radosny chaos na planszy. Pogłębiają go jeszcze rozmaite zdarzenia losowe. Dodatkowe misje, możliwości zdobycia gotówki, karty darmowego transportu, pułapki, niesprzyjające okoliczności rozkręcają zabawę na całego. Gra jest płynna i dynamiczna. Oprawa "Komandosów" wydaje się niejednolita. Ładna, kolorowa plansza, z przemyślanym rozmieszczeniem obiektów, jakoś nie idzie w parze z brzydkimi plastikowymi pionkami. Na małych kartach broni i amunicji widnieją całkiem przyzwoite obrazki, za to Karty Zdarzeń pozbawione są jakiejkolwiek grafiki. Mają przy tym niezbyt elegancką czcionkę. Teoretycznie są to szczegóły, najważniejsza przecież ładna plansza, ale opracowanie graficzne nie tworzy zgranej całości. Chociaż dobry mechanizm rozgrywki pozwala w ogóle na oprawę nie zwracać uwagi. Rzuć okiem na szczegółowy opis gry. Przejdź do strony głównej GNIAZDA. Przejdź do listy wszystkich opisanych gier. |
|